Wtedy to po raz pierwszy starano się wyprowadzić dym
z palenisk domowych stosując kominy, które wychodziły
ponad połacie dachów budynków. Budowano je wówczas
z kamienia, przekrój takiego komina przekraczał często 1,0×1,0 m.
Źródła historyczne podają, że kominy były już znane w starożytności,
najczęściej wbudowywano je w konstrukcje murów obronnych.
Starożytni Rzymianie odprowadzali dym z palenisk
w swoich domach poprzez otwory w dachu, zaś starożytni
Grecy posiadali nad paleniskiem otwór z zamkniętą klapą.
Dopiero w III i IV w. n.e. zapoczątkowano budowę
tzw. kominów otwartych. Bezpośrednio nad paleniskiem
na specjalnych filarach umieszczano szeroki płaszcz
zwężający się ku górze wychodzący przez dach na zewnątrz
budynku w formie wąskiego kanału.
Nazwa komin wywodzi się z Włoch. Z włoskiego pochodzi również nazwa kominiarz.
Pierwsi kominiarze pojawiali się na przełomie XII i XIV wieku.
Częste zapalanie się sadzy w kominach było przyczyną groźnych pożarów,
które trawiły całe miasta. Zanieczyszczone sadzą kanały uniemożliwiały korzystanie
z palenisk domowych. To wszystko stworzyło potrzebę regularnego czyszczenia kominów.
Zapotrzebowanie na usługi kominiarskie było coraz większe.
Kominiarzy darzono wielkim zaufaniem i szacunkiem, a ich pracę uważano za ciężką,
niebezpieczną, a przede wszystkim wielce pożyteczną.
Pierwsze cechy kominiarskie powstał w XVI wieku w Niemczech.
W Polsce cech kominiarskich powstał w XVIII wieku w Warszawie.
W wyniku starań cechów kominiarskich ustanowiono w 1849r.
pierwszą w Europie (Austria) ustawę o budowie kominów.
Utrata niepodległości państwa polskiego nie pozwoliła na dalszy rozwój tej branży.
Cech warszawski zlikwidowano w 1843r.,
a kominiarzy włączono do zmilitaryzowanej straży pożarnej.
Na ziemiach tego zaboru kominiarstwo przestało praktycznie istnieć.
Na obszarach będących pod zaborem austriackim kominiarze
mieli swoje organizacje rzemieślnicze podporządkowane przepisom zaborców.
Po I wojnie światowej w branży kominiarskiej panował olbrzymi chaos,
brak było jednolitych przepisów regulujących działalność rzemieślniczą.
Przepisy regulujące tę sferę działalności wprowadzono w 1928r.:
dzięki nim kominiarstwo stało się rzemiosłem koncesjonowanym.
Koncesję mogły uzyskać osoby posiadające wymagane uprawnienia.
II wojna światowa spowodowała przerwę w szybkim rozwoju
polskiego rzemiosła kominiarskiego.Współcześnie kominiarstwo rozwija się bardzo szybko.
Wraz z rozwojem budownictwa zmieniły się także technologie budowy kominów.
Rozwój elektroniki spowodował rozwój narzędzi i urządzeń kominiarskich.
Dzięki takim urządzeniom jak kamera video czy anemometr praca kominiarza
stała się sprawniejsza i bardziej dokładna.
Może on dzisiaj zajrzeć w takie miejsca w kominie,
gdzie do niedawna nie było dostępu, a świeczka i zapałka
do mierzenia ciągu w kominie odeszły do lamusa.
Źródło: Książka Anna Kaczkowska ” Podstawy kominiarstwa”
Znów idę do pracy, mój Boże.
Nie jestem witany radośnie,
Nie jestem żegnany uśmiechem,
Więc tak mi na sercu żałośnie.
Postacią mą straszy się dzieci,
Inni się łapią za guzik,
I tak dzień za dniem mi leci,
Wciąż idę pomiędzy ludzi.
Do jednych przychodzę nie w porę,
Do innych przychodzę za późno,
Dźwigam szczotkę, kulę i worek,
I zda się – pracuję na próżno.
Tak sobie myślę czasami,
Czy jestem Ci miły, mój Boże,
Choć umazany sadzami,
Czy chwały Tobie przysporzę.
Lecz Ty nie jesteś jak ludzie,
Nie patrzysz na brudne ubranie,
Wiesz, że pracuję w trudzie,
I widzisz me serce, o Panie.
Ty błogosławisz uczonych,
Rolnika, żołnierza, żeglarza,
I wszystkim rękom zmęczonym,
Błogosław też kominiarza!
By mieć ojca kominiarza.
Zwykle ojciec jest kimś innym –
To strażakiem lekkim, zwinnym, urzędnikiem, inżynierem,
Konduktorem lub szoferem, adwokatem, aptekarzem,
Literatem lub lekarzem.
Czasem w cyrku jest komikiem, szewcem, krawcem
lub górnikiem
Oficerem policjantem,
lub niestety bumelantem.
Ale rzadko się to zdarza,
by mieć ojca kominiarza!
Tata taki w cylinderku
chętnie jeździ na rowerku,
A gdy znajdzie się na dachu,
biega tam bez cienia strachu,
Wspina się, nieomal lata –
niby jakiś akrobata.
Nagle wszystkim z oczu ginie,
Już ze szczotką jest w kominie.
Każdy go z radością wita,
zabobonny guzik chwyta
I nerwowo w palcach kręci:
„o kominiarz! Wszyscy Święci! Teraz los nam się poprawi
Będzie można się zabawić,
teraz szczęście w dom nasz spłynie!”
A on ? Zniknął już w kominie!
Po robocie czysty biały,
bawi się z syneczkiem małym,
Zaś wieczorem snuje baśnie,
aż syneczek przy nich zaśnie.
Często też dla małej córki
zrywa z nieba modre chmurki,
Lub gdy go poprosi o to –
lśniącą blaskiem gwiazdkę złotą.
Rano znowu w cylinderku
mknie wesoło na rowerku.
Popatrz – znowu jest na dachu,
biega tam bez cienia strachu
Wspina się, nieomal lata,
niby jakiś akrobata.
Źródło: Kominiarz Polski 2/98